* Następnego Dnia *
Obudziły mnie hałasy dochodzące z dworu. Wyjrzałam przez okno. Nie był to nikt inny tylko moi sąsiedzi.
- Ej możecie ciszej niektórzy chcą jeszcze spać. - Krzyknęłam.
- Dziewczyno o tej porze ? Jest po 11. - Zaśmiał się chłopak o blond włosach.
- Dla mnie to jeszcze wcześnie. - Oznajmiłam i poszłam z powrotem do łóżka.
Próbowałam zasnąć, ale nie potrafiłam. Gdyby nie piątka tych pedofili... Nie, nie pedofili... Chociaż kto wie.. Co ja gadam przecież to tylko piątka normalnych chłopaków chociaż nie znam ich osobiście. Dobra mniejsza. Gdyby nie oni pewnie jeszcze bym spała. Wstałam z łóżka, bo tylko tracę dzień na leżeniu. Zeszłam na dół zjeść śniadanie. Gdy zjadłam śniadanie i posprzątałam po sobie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Cześć. My przyszliśmy Cię przeprosić za to, że Cię obudziliśmy. - Powiedział jeden z nich.
- No spoko, ale serio na drugi raz bądźcie ciszej. - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy. A może w ramach rekompensaty poszlibyśmy na jakiś obiad czy coś ? - Powiedział chłopak w lokach.
- Nie. Może innym razem. Dzisiaj jestem zajęta. - Uśmiechnęłam się - Cześć.
Uff.. Jakoś ich spławiłam. Denerwują mnie już powoli. Nie dość, że drą te swoje mordki rano i wieczorem to jeszcze nachodzą mnie we własnym domu. No tak... Oni przyszli przeprosić... Może trochę źle się zachowałam.. Ale co ja poradzę, że po prostu ich nie lubię i nie będę dla nich miła. Poszłam do łazienki wykąpałam się i ubrałam się w to, a następnie pociągnęłam rzęsy tuszem do rzęs i spięłam włosy w niedbałego warkocza na bok. Pościeliłam łóżko i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na Facebook'u. Jak zwykle nie działo się tam nic ciekawego więc wylogowałam się i wyłączyłam laptopa. Zeszłam na dół i skierowałam się w stronę lodówki. Świeciło tam pustkami więc postanowiłam, że zrobię zakupy. Wzięłam portfel, klucze i udałam się do wyjścia. Zamknęłam dom.
- No tak. Nawet nie wiem gdzie tu jest sklep. Trudno pójdę w ślepo. - Pomyślałam i poszłam w lewo.
Niestety musiałam przejść obok domu tych pajaców.
- Ej, gdzie to się wybierasz ? - Krzyknął chłopak w lokach gdy mnie zauważył.
- Nie twój interes. - Powiedziałam.
- Ok. Pójdę za tobą to się dowiem. -Zaśmiał się.
- Ani się waż. - Oznajmiłam.
- Bo ? - Zapytał.
- Bo sobie tego nie życzę. - Powiedziałam. - Jak chcesz pomóc to powiedz gdzie jest sklep.
- Ooo do sklepu się wybierasz. Idziesz prosto potem w lewo, potem prosto i w prawo. - Uśmiechnął się.
- Dzięki. - Powiedziałam i poszłam.
- Pójdę z tobą, bo nam zakupy też są potrzebne. - Oznajmił.
- No dobra. - Powiedziałam.
Jak ja go nie cierpię. Wolałabym iść sama, ale głupio byłoby mi odmówić. Jakoś to przeżyję.
- Więc jak masz na imię ? - Zapytał.
- Nicola. - Odpowiedziałam.
- Ładne imię. Ja jestem Harry. - Uśmiechnął się.
- Dzięki. - Powiedziałam.
- Jak Ci się podoba Londyn ? - Zapytał Harry.
- W ogóle mi się nie podoba. Za dużo tu ludzi. W Krakowie było o wiele lepiej. - Mówiłam patrząc w ziemię.
- A gdzie jest ten Kraków ? - Zapytał loczek.
- No w Polsce. - Uśmiechnęłam się.
- To Ty z Polski jesteś ? - Zapytał.
- No, nie z Afryki, wiesz ? - Powiedziałam. Denerwował mnie już tymi ciągłymi pytaniami.
- To z Polski czy z Afryki ? - Zapytał Harry.
- No z Polski. Głupi jesteś czy tylko takiego udajesz ? - Powiedziałam zdenerwowana.
- Udaję. Już się tak nie denerwuj. - Uśmiechnął się.
- To nie zadawaj głupich pytań. - Odpowiedziałam i weszliśmy do sklepu.
W sklepie Harry ciągle za mną łaził, a sam nic nie kupował. Nie powiem podobało mi się to mimo to, ze mnie denerwuje. Nicola uspokój się ! Harry to debil... Nie mogę się w nim zakochać.
- Miałeś coś kupować. - Oznajmiłam.
- Ale nie kupuje. - Powiedział.
- To po co ze mną szedłeś ? - Zapytałam.
- Chciałem poznać nową sąsiadkę. - Uśmiechnął się, a nic nie odpowiedziałam.
Podeszliśmy do kasy, kupiłam rzeczy i spakowałam je do siatki.
- Daj pomogę. - Powiedział Harry.
- Nie ma takiej potrzeby. - Powiedziałam zabierając mu siatkę.
Wyszliśmy ze sklepu, a tam stało dużo ludzi. Nie wiedziałam co się dzieje, więc poszłam dalej, kierując się w stronę domu. Odwróciłam się do tyłu sprawdzić co z Harry'm. To co zobaczyłam zdziwiło mnie bardzo. Harry dawał autografy i robił sobie zdjęcia z ludźmi. On jest sławny ?! A z resztą.. Nie obchodzi mnie on. Wracając do domu ciągle myślałam o Harry'm. Chyba go jednak lubię, a może i nawet bardziej lubię. Tak, że chyba kocham. On jest sławny nie mogę się w nim zakochać. Jedyny chłopak jakiego kocham to Justin Bieber. To on jest moim wzorem do naśladowania. Gdy wróciłam do domu rozpakowałam zakupy i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku, włączyłam TV i tak spędziłam resztę popołudnia.
niedziela, 28 lipca 2013
piątek, 26 lipca 2013
Rozdział 1.
- Spakowałaś wszystko ? - Zapytała moja mama.
- Tak. - Odpowiedziałam niezadowolona.
- Dalej jesteś na mnie zła o to, że się przeprowadzamy ? - Zapytała mama.
- Tak. Pomyśl, że muszę zostawić tu swoich przyjaciół, bo tobie zachciało się mieszkać w Londynie. - Powiedziałam zdenerwowana.
- To nie tak, że mi się zachciało. Znalazłam tam po prostu lepszą pracę. - Uśmiechnęła się mama.
- Tak i prawie cały czas nie będzie cię w domu. - Powiedziałam. - Chodź jak mamy już jechać to jedźmy.
Pod domem czekał na nas bus, który miał nas zawieźć prosto pod nowy dom w Londynie. Czekało mnie teraz 28 godzin męczarni w małym i dusznym pojeździe.
*28 godzin później*
Nareszcie jesteśmy. Myślałam, że tam zwariuję. Jeszcze na dodatek w połowie drogi telefon mi się rozładował i nie miałam jak słuchać Justina Biebera. Tak, jestem Belieberką. Wysiadłam z auta i razem z mamą poszyłyśmy do naszego nowego domu. Od razu pobiegłam na górę. Zobaczyłam tam drzwi z napisem " Tu liczy się tylko zdanie Nicoli " zaśmiałam się i weszłam do środka. Byłam bardzo zszokowana, bo nie spodziewałam się tak pięknego pokoju. Postawiłam walizkę obok szafy i zeszłam na dół, by wyjść do ogrodu. W ogrodzie już nie było tak wspaniale. To znaczy ogród był wspaniały, ale sąsiedzi nie. Co chwilę ktoś krzyczał " Liam, podaj ", " Harry, co Ty grać nie umiesz ? Strzeliłeś gola do swojej bramki " itp.
- Już sobie odpoczęłam od hałasów w Polsce... - Pomyślałam i wróciłam do swojego pokoju.
Rozpakowałam rzeczy z walizki i położyłam się na łóżku, wzięłam swój telefon i zalogowałam się na Facebook'u. Nie działo się tam nic ciekawego więc wylogowałam się i podeszłam do okna. Niestety miałam okno prosto na dom tych pięciu debili, którzy grali w nogę. Jeden z nich taki w lokach popatrzył się w stronę mojego okna i pokazał na mnie palcem. Nie wiem o co mu chodziło więc szybko kucnęłam pod parapetem.
- Pewnie jacyś pedofile. - Pomyślałam i zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni i nalałam sobie soku po szklanki.
- I jak podoba Ci się dom ? - Zapytała mama robiąc kolację.
- No fajny jest. - Powiedziałam.
- Cieszę się. Jutro idę rano do pracy więc zostawię Ci śniadanie, a obiad i kolację zrobisz sobie sama. - Oznajmiła mama.
- Kolację ? To o której Ty wracasz z pracy ? - Zapytałam smutna.
- Po 23. - Powiedziała.
- To teraz będzie tak ciągle ? Wszystko sama mam robić... Mamo ja mam dopiero 16 lat. Jeszcze Cię potrzebuję. - Powiedziałam powstrzymując łzy.
- Kochanie, ale weekendy będziemy razem spędzać, a w tygodniu to może zapytam sąsiadów czy by czasem nie mogli pomóc Ci w domu. - Uśmiechnęła się mama.
- Mamo, ale na tej ulicy są tylko dwa domy. Nasz i ten w którym mieszkają pedofile. - Oznajmiłam.
- Pedofile ? - Zaśmiała się.
- No tak. Patrzyli się na mnie. - Oznajmiłam.
- No to faktycznie pedofile. - Mama zaczęła się śmieć.
- I co w tym śmiesznego ? - Zapytałam.
- Córciu to, że się na Ciebie patrzą to nie znaczy, że są pedofilami. Poza tym oni mają ok. 20 lat. To normalne, że patrzą się na takie dziewczyny jak ty. - Uśmiechnęła się mama.
- Może i masz rację, ale i tak się ich boję. - Powiedziałam. - Nie chcę kolacji. Nie jestem głodna
- Dobrze, ale rano śniadanie ma być zjedzone. - Oznajmiła mama.
- Mhm. Dobrze. - Odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam się kąpać. Gdy się wykąpałam, przebrałam się w piżamę, umyłam zęby i położyłam się na łóżku. Włączyłam telewizor i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
- Tak. - Odpowiedziałam niezadowolona.
- Dalej jesteś na mnie zła o to, że się przeprowadzamy ? - Zapytała mama.
- Tak. Pomyśl, że muszę zostawić tu swoich przyjaciół, bo tobie zachciało się mieszkać w Londynie. - Powiedziałam zdenerwowana.
- To nie tak, że mi się zachciało. Znalazłam tam po prostu lepszą pracę. - Uśmiechnęła się mama.
- Tak i prawie cały czas nie będzie cię w domu. - Powiedziałam. - Chodź jak mamy już jechać to jedźmy.
Pod domem czekał na nas bus, który miał nas zawieźć prosto pod nowy dom w Londynie. Czekało mnie teraz 28 godzin męczarni w małym i dusznym pojeździe.
*28 godzin później*
Nareszcie jesteśmy. Myślałam, że tam zwariuję. Jeszcze na dodatek w połowie drogi telefon mi się rozładował i nie miałam jak słuchać Justina Biebera. Tak, jestem Belieberką. Wysiadłam z auta i razem z mamą poszyłyśmy do naszego nowego domu. Od razu pobiegłam na górę. Zobaczyłam tam drzwi z napisem " Tu liczy się tylko zdanie Nicoli " zaśmiałam się i weszłam do środka. Byłam bardzo zszokowana, bo nie spodziewałam się tak pięknego pokoju. Postawiłam walizkę obok szafy i zeszłam na dół, by wyjść do ogrodu. W ogrodzie już nie było tak wspaniale. To znaczy ogród był wspaniały, ale sąsiedzi nie. Co chwilę ktoś krzyczał " Liam, podaj ", " Harry, co Ty grać nie umiesz ? Strzeliłeś gola do swojej bramki " itp.
- Już sobie odpoczęłam od hałasów w Polsce... - Pomyślałam i wróciłam do swojego pokoju.
Rozpakowałam rzeczy z walizki i położyłam się na łóżku, wzięłam swój telefon i zalogowałam się na Facebook'u. Nie działo się tam nic ciekawego więc wylogowałam się i podeszłam do okna. Niestety miałam okno prosto na dom tych pięciu debili, którzy grali w nogę. Jeden z nich taki w lokach popatrzył się w stronę mojego okna i pokazał na mnie palcem. Nie wiem o co mu chodziło więc szybko kucnęłam pod parapetem.
- Pewnie jacyś pedofile. - Pomyślałam i zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni i nalałam sobie soku po szklanki.
- I jak podoba Ci się dom ? - Zapytała mama robiąc kolację.
- No fajny jest. - Powiedziałam.
- Cieszę się. Jutro idę rano do pracy więc zostawię Ci śniadanie, a obiad i kolację zrobisz sobie sama. - Oznajmiła mama.
- Kolację ? To o której Ty wracasz z pracy ? - Zapytałam smutna.
- Po 23. - Powiedziała.
- To teraz będzie tak ciągle ? Wszystko sama mam robić... Mamo ja mam dopiero 16 lat. Jeszcze Cię potrzebuję. - Powiedziałam powstrzymując łzy.
- Kochanie, ale weekendy będziemy razem spędzać, a w tygodniu to może zapytam sąsiadów czy by czasem nie mogli pomóc Ci w domu. - Uśmiechnęła się mama.
- Mamo, ale na tej ulicy są tylko dwa domy. Nasz i ten w którym mieszkają pedofile. - Oznajmiłam.
- Pedofile ? - Zaśmiała się.
- No tak. Patrzyli się na mnie. - Oznajmiłam.
- No to faktycznie pedofile. - Mama zaczęła się śmieć.
- I co w tym śmiesznego ? - Zapytałam.
- Córciu to, że się na Ciebie patrzą to nie znaczy, że są pedofilami. Poza tym oni mają ok. 20 lat. To normalne, że patrzą się na takie dziewczyny jak ty. - Uśmiechnęła się mama.
- Może i masz rację, ale i tak się ich boję. - Powiedziałam. - Nie chcę kolacji. Nie jestem głodna
- Dobrze, ale rano śniadanie ma być zjedzone. - Oznajmiła mama.
- Mhm. Dobrze. - Odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam się kąpać. Gdy się wykąpałam, przebrałam się w piżamę, umyłam zęby i położyłam się na łóżku. Włączyłam telewizor i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)