niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 2.

* Następnego Dnia *
Obudziły mnie hałasy dochodzące z dworu. Wyjrzałam przez okno. Nie był to nikt inny tylko moi sąsiedzi.
- Ej możecie ciszej niektórzy chcą jeszcze spać. - Krzyknęłam.
- Dziewczyno o tej porze ? Jest po 11. - Zaśmiał się chłopak o blond włosach.
- Dla mnie to jeszcze wcześnie. - Oznajmiłam i poszłam z powrotem do łóżka.
Próbowałam zasnąć, ale nie potrafiłam. Gdyby nie piątka tych pedofili... Nie, nie pedofili... Chociaż kto wie.. Co ja gadam przecież to tylko piątka normalnych chłopaków chociaż nie znam ich osobiście. Dobra mniejsza. Gdyby nie oni pewnie jeszcze bym spała. Wstałam z łóżka, bo tylko tracę dzień na leżeniu. Zeszłam na dół zjeść śniadanie. Gdy zjadłam śniadanie i posprzątałam po sobie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Cześć. My przyszliśmy Cię przeprosić za to, że Cię obudziliśmy. - Powiedział jeden z nich.
- No spoko, ale serio na drugi raz bądźcie ciszej. - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy. A może w ramach rekompensaty poszlibyśmy na jakiś obiad czy coś  ? - Powiedział chłopak w lokach.
- Nie. Może innym razem. Dzisiaj jestem zajęta. - Uśmiechnęłam się - Cześć.
Uff.. Jakoś ich spławiłam. Denerwują mnie już powoli. Nie dość, że drą te swoje mordki rano i wieczorem to jeszcze nachodzą mnie we własnym domu. No tak... Oni przyszli przeprosić... Może trochę źle się zachowałam.. Ale co ja poradzę, że po prostu ich nie lubię i nie będę dla nich miła. Poszłam do łazienki wykąpałam się i ubrałam się w to, a następnie pociągnęłam rzęsy tuszem do rzęs i spięłam włosy w niedbałego warkocza na bok. Pościeliłam łóżko i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na Facebook'u. Jak zwykle nie działo się tam nic ciekawego więc wylogowałam się i wyłączyłam laptopa. Zeszłam na dół i skierowałam się w stronę lodówki. Świeciło tam pustkami więc postanowiłam, że zrobię zakupy. Wzięłam portfel, klucze i udałam się do wyjścia. Zamknęłam dom.
- No tak. Nawet nie wiem gdzie tu jest sklep. Trudno pójdę w ślepo. - Pomyślałam i poszłam w lewo.
Niestety musiałam przejść obok domu tych pajaców.
- Ej, gdzie to się wybierasz ? - Krzyknął chłopak w lokach gdy mnie zauważył.
- Nie twój interes. - Powiedziałam.
- Ok. Pójdę za tobą to się dowiem.  -Zaśmiał się.
- Ani się waż. - Oznajmiłam.
- Bo ? - Zapytał.
- Bo sobie tego nie życzę. - Powiedziałam. - Jak chcesz pomóc to powiedz gdzie jest sklep.
- Ooo do sklepu się wybierasz. Idziesz prosto potem w lewo, potem prosto i w prawo. - Uśmiechnął się.
- Dzięki. - Powiedziałam i poszłam.
- Pójdę z tobą, bo nam zakupy też są potrzebne. - Oznajmił.
- No dobra. - Powiedziałam.
Jak ja go nie cierpię. Wolałabym iść sama, ale głupio byłoby mi odmówić. Jakoś to przeżyję.
- Więc jak masz na imię ? - Zapytał.
- Nicola. - Odpowiedziałam.
- Ładne imię. Ja jestem Harry. - Uśmiechnął się.
- Dzięki. - Powiedziałam.
- Jak Ci się podoba Londyn ? - Zapytał Harry.
- W ogóle mi się nie podoba. Za dużo tu ludzi. W Krakowie było o wiele lepiej. - Mówiłam patrząc w ziemię.
- A gdzie jest ten Kraków ? - Zapytał loczek.
- No w Polsce. - Uśmiechnęłam się.
- To Ty z Polski jesteś ? - Zapytał.
- No, nie z Afryki, wiesz ? - Powiedziałam. Denerwował mnie już tymi ciągłymi pytaniami.
- To z Polski czy z Afryki ? - Zapytał Harry.
- No z Polski. Głupi jesteś czy tylko takiego udajesz ? - Powiedziałam zdenerwowana.
- Udaję. Już się tak nie denerwuj. - Uśmiechnął się.
- To nie zadawaj głupich pytań. - Odpowiedziałam i weszliśmy do sklepu.
W sklepie Harry ciągle za mną łaził, a sam nic nie kupował. Nie powiem podobało mi się to mimo to, ze mnie denerwuje. Nicola uspokój się ! Harry to debil... Nie mogę się w nim zakochać.
- Miałeś coś kupować. - Oznajmiłam.
- Ale nie kupuje. - Powiedział.
- To po co ze mną szedłeś ? - Zapytałam.
- Chciałem poznać nową sąsiadkę. - Uśmiechnął się, a nic nie odpowiedziałam.
Podeszliśmy do kasy, kupiłam rzeczy i spakowałam je do siatki.
- Daj pomogę. - Powiedział Harry.
- Nie ma takiej potrzeby. - Powiedziałam zabierając mu siatkę.
Wyszliśmy ze sklepu, a tam stało dużo ludzi. Nie wiedziałam co się dzieje, więc poszłam dalej, kierując się w stronę domu. Odwróciłam się do tyłu sprawdzić co z Harry'm. To co zobaczyłam zdziwiło mnie bardzo. Harry dawał autografy i robił sobie zdjęcia z ludźmi. On jest sławny ?! A z resztą.. Nie obchodzi mnie on. Wracając do domu ciągle myślałam o Harry'm. Chyba go jednak lubię, a może i nawet bardziej lubię. Tak, że chyba kocham. On jest sławny nie mogę się w nim zakochać. Jedyny chłopak jakiego kocham to Justin Bieber. To on jest moim wzorem do naśladowania. Gdy wróciłam do domu rozpakowałam zakupy i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku, włączyłam TV i tak spędziłam resztę popołudnia.

4 komentarze:

  1. Dalej! Prosze pisz dalej. Czekam na następny xdd

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny ;* strasznie mi się podoba ;> Weny dla ciebie ;3
    Wpadnij do mnie: http://princessofcarrots.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka!
    Masz zajebisty blog.Może jest dopiero drugi rozdział,ale nie piszesz tak jak większość.Tylko mam jedno zastrzeżenie.
    Ona widzi go pierwszy raz poszła z nim do sklepu i już się w nim zakochała.Jednak nic nie będę mówić bo nie wiem jak będzie dalej.Wiem co to znaczy "Nikt nie komentuje mi postów" więc bardzo cię proszę,abyś wpadła do mnie i skomentowała ;D
    http://violetta-love-story-1d.blogspot.com
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Jak i poprzedni z resztą :D
    Weny życzę, i czekam na następny! <3
    P.S. Wpadniesz do mnie? http://my-story-about-1d.bloog.pl/ xx

    OdpowiedzUsuń