wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 12.

- Emily to moja była dziewczyna. - Powiedział Horan.
- Skoro była to czemu miałaby być zazdrosna ? - Zapytałam ciekawa.
- Może opowiem Ci całą historię. - Powiedział siadając na ławce. - To było jakieś 3 lata temu. Wiadomo początki zespołu, nowe znajomości, różne imprezy. Właśnie na jednej z imprez poznałem ją. Nie była ona taka jak wszystkie inne. Z pozoru była wrażliwa i zagubiona w swoim świecie. Chciałem jej pomóc i tak się poznaliśmy. Zaraz po tym jak zaczęliśmy ze sobą być dostawałem różne SMS-sy i telefony od nieznanych numerów z różnymi groźbami. Zignorowałem to. Ale wtedy gdy ktoś się włamał do naszego domu musiałem wezwać ochronę. Sam nie dałbym sobie rady z 5 napakowanymi mężczyznami. Potem okazało się, że Emily była z jednego z tych najgłośniejszych gangów w Londynie. Zakończyłem z nią związek, ale ona powiedziała, że zniszczy mnie gdy zobaczy mnie z jakąś dziewczyną.
- Czy.. Czy fani o tym wiedzą ? - Zapytałam.
- Nie i lepiej, żeby się nie dowiedzieli. Nasz zespół i tak już jest na ostatniej nitce wytrzymałości. Gdy któryś z nas odejdzie to już będzie koniec. - Powiedział.
- Nie mogę was na to narażać. Lepiej będzie gdy nie będziemy ze sobą nigdzie wychodzić. Nie chcę mieć potem na sumieniu waszych fanów. - Powiedziałam smutna i już miałam wstać i iść do swojego domu, gdy załapał mnie za rękę.
- Nicola... Nie mów tak. Sam sobie nagrabiłem. - Powiedział
- Niall... Muszę to przemyśleć. Odezwę się za kilka dni. - Oznajmiłam i puściłam rękę Niall'a.
Powiedziałam, że odezwę się za parę dni, a nawet nie mam gdzie być przez te kilka dni. Mój dom jest zabezpieczony na jakieś 3 dni po tym całym zajściu z Josh'em, a nie mam tu nikogo po za moimi sąsiadami. Chyba muszę wrócić do chłopaków... Tak bardzo chcę sobie to wszystko przemyśleć sama, w ciszy... Niestety nie uda mi się to... Czemu w ogóle poznałam One Direction ? Lepiej byłoby mi samej... Za 2 tygodnie zaczynam życie w nowej szkole... Teraz powinnam przygotowywać się do szkoły, a jak na razie nawet długopisu nie mam... W głowie ciągle odbijał mi się głos Niall'a " Nasz zespół i tak już jest na ostatniej nitce wytrzymałości. Gdy któryś z nas odejdzie to już będzie koniec ". Oni nie mogą tak po prostu zakończyć to wszystko... 3 lata pracy i teraz miałoby się to wszystko zepsuć ?! Nie dopuszczę do tego !
Nie chcę, żeby przeze mnie cierpieli... Wiem, że gdy będę bezczynna to ta cała Emily sprawi, że Niall będzie smutny... Może nawet zażąda odejścia z zespołu... Nie chcę tego... Nie chcę kończyć tej znajomości... Znajomości... To coś więcej niż zwykła znajomość to przyjaźń, a może i coś więcej... Ten blondas nie jest mi obojętny... Gdyby nim był to pewnie już dawno byłabym u babci z mamą... Kocham go, chyba...
Zbliżałam się do domu chłopaków, nie miałam teraz ochoty tam wchodzić, ale gdzie indziej pójdę ?
Weszłam do środka. Liam i Zayn oglądali jakiś durny program telewizyjny. Wiedziałam, że zauważyli, że coś nie tak, ale nie odezwali się. I dobrze zrobili. Nie mam ochoty się teraz komuś zwierzać. Poszłam do pokoju Niall'a, bo gdzie indziej miałam iść ?
Usiadłam na łóżku i zaczęłam wspominać to jak było w Polsce... Pamiętam Oliwię, ona zawsze była taka spokojna i zaradna. Na pewno dałaby sobie radę w mojej sytuacji. Wzięłam do ręki swój telefon i podpięłam do niego słuchawki. Po chwili włączyłam piosenkę Justina Bieber'a - Nothing Like Us. Czemu akurat jego ? Bo to on podnosi mnie na duchu gdy mam zły dzień, to on sprawia, że z każdym razem gdy go słyszę uśmiecham się... Normalni ludzie pomyśleliby, że to chore... Ale nie ja... Według mnie to jest zwyczajna miłość do swojego idola. Gdyby tak zdefiniować słowo idol to według mnie byłaby to osoba, która po prostu pomaga gdy ma się gorszy dzień, czasem nawet idol jest lepszy niż przyjaciel.
Moje rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę. - Powiedziałam i wyciągnęłam słuchawki z uszu.
- Nicola.. Stało się coś ? Chłopaki mówili, że byłaś jakaś smutna. - Powiedział Louis.
- Wszystko jest okej, nie przejmujcie się mną. - Powiedziałam i wymusiłam uśmiech.
- A jednak nie jest. Opowiadaj co się dzieje. - Louis usiadł obok mnie.
- Naprawdę nic mi nie jest. - Powiedziałam i odwróciłam głowę w druga stronę, bo poczułam, że zaraz pojedyncza łza pocieknie mi po policzku.
- Nicola, widzę i słyszę. - Powiedział BooBear. Teraz muszę mu o tym powiedzieć, bo nie da mi spokoju.
- Eh... Pokłóciłam się z Niall'em. To znaczy nie pokłóciłam, ale po prostu nie chcę na razie was narażać na nic. - Oznajmiłam.
- Ale nie narażasz, przecież to dla nas nie problem, że teraz jesteś tu z nami. - Uśmiechnął się Louis.
- A Emily ? - Powiedziałam i zamknęłam oczy.
- Ah... Ona... Ona jest słaba, nie martw się wszystko będzie dobrze. - Powiedział Lou i przytulił mnie.
- Nie, nic nie będzie dobrze. - Oznajmiłam, a wtedy do pokoju wszedł...
_____________________________________________________________
Heej ;)
Przepraszam, że tak długo czekaliście na ten rozdział, ale mam rękę w gipsie i mogę pisać tylko jedną ręką co nie jest takie proste i przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki :(
Dziękuję za wszystkie komentarze <3
3 komentarze - następny rozdział !!!

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 11.

- Harry, nie, nagrabiłeś sobie u mnie. Możemy zostać przyjaciółmi. - Powiedziałam odsuwając się od niego.
- Przyjaciele... To dla mnie za mało. Ja Ciebie kocham. - Oznajmił i podszedł do mnie.
- Kochasz ? To samo do Ciebie kiedyś czułam, ale nie po tym wszystkim. Mam tego dość. Daj mi na razie spokój. - Powiedziałam i poszłam do pokoju Niall'a.
Blondyna na szczęście tam nie było. Nie to, że go nie lubię, ale musiałam wszystko przemyśleć. Harry czy Niall ?, Niall czy Harry ? Obydwaj coś do mnie czują... Niby powinnam się cieszyć, ale teraz ? Kiedy dowiedziałam się z kim zadaje się moja mama... Handlarz narkotyków... Serio ? Nie tak miało wyglądać moje życie w Londynie. To teraz mój główny problem... A co jeśli on zostawił coś u moich dziadków ?
W końcu teraz tam są. Musze zadzwonić do mamy... Nie mogę z tym czekać do jutra... Wzięłam swój telefon do ręki 58 nieodebranych połączeń od: mama. Coś musiało się stać... Wybrałam numer do mamy, po dwóch sygnałach odebrała.
- Mamo. Stało się coś ?
- Nicola, błagam Cię przeszukaj dom, a w szczególności moją sypialnie, policja zabrała Josh'a, bo ponoć handlował narkotykami.
- Mamo, dowiedziałam się tego dzisiaj i byłam przeszukać dom z chłopakami. Znaleźliśmy amfetaminę i jakiś jeszcze inny mocny narkotyk.
- Nie dotykałaś tego ?
- Nie, przecież wiesz, że nie chcę być taka jak większość nastolatków w moim wieku.
- Nie chodzi mi o to, ale czy dotykałaś te opakowania z narkotykami ?
- Też, nie. Wszystko jest czyste.
- Dobrze, zawiadomię policje i to zabiorą jako dowód. Na razie przeszukują dom dziadków.
- Okej. Ja muszę już kończyć. Może się potem odezwę. Paa.
Rozłączyłam się, bo do pokoju wszedł Niall.
- Rozmawiałaś z mamą ? - Zapytał.
- Tak. Policja zabrała Josh'a. - Powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - Powiedział i przytulił mnie - Płakałaś ?
- Nie, wydaje Ci się. - Wiedziałam, że parę łez wcześniej spłynęło mi po policzku, ale kto nie denerwowałby się na moim miejscu ?
- Chcesz się przejść ?- Zapytał blondyn.
- No  w sumie czemu nie, tylko muszę się przebrać.. Nie pokaże się ze światową gwiazdą w jakiejś starej pogiętej koszuli. - Zaśmiałam się.
- I tak ślicznie wyglądasz. - Uśmiechnął się.
- Ty już się nie podlizuj. - Powiedziałam i podeszłam do mojej torby wyjąć z niej jakiejś ubrania. Niby miałam obok swój dom, ale i tak wzięłam dużo ubrań, bo jak to moja mama mówiła nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć. no właśnie... mówiła. Trochę mi teraz jej szkoda, bo zawiodła się na Josh'u, ale ona jest silna i da sobie radę.
- O czym myślisz ? - Zapytał Niall.
- Ja.. ? Ugh.. O niczym. - Odpowiedziałam.
- Jak chcesz. - Powiedział.
Ja już nic nie odpowiedziałam. Wybrałam sobie ubrania na ten dzisiejszy spacer i chciałam się przebrać, ale Niall dalej siedział w pokoju i widocznie nie miał zamiaru z niego wyjść.
- Ekhm... Niall, chciałabym się przebrać. - Odchrząknęłam.
- To proszę, możesz się tu przebrać. - Powiedział nie ruszając się ze swojego miejsca.
- Ale, mógłbyś wyjść ? - Zapytałam.
- Ugh.. No dobra.. - Powiedział i powoli powlókł się do drzwi. Już ściągałam koszulkę, gdy ktoś wszedł do pokoju.
- Niall, obiad jest... Ugh... Sorry Nicola.. Myślałem, że Niall tu jest. - Powiedział zakłopotany i wyszedł.
Jak jeszcze raz mi ktoś tu wejdzie to po prostu zabije. Czy oni tak zawsze bez pukania wszędzie włażą ?
Przebrałam się i zeszłam na dół. Niall już czekał gotowy do wyjścia.
- Chłopaki, ja i Nicole wychodzimy, obiad zjemy na mieście więc nie czekajcie na nas. - Krzyknął blondyn.
- Tylko nie całujcie się, bo Emily będzie zazdrosna. - Krzyknął Zayn. Co jaka Emily ?
- Wal się. - Powiedział blondas i poszliśmy na spacer.
- Niall, mogę Cię o coś zapytać ? - Zapytałam w po drodze.
- Pewnie. - Uśmiechnął się.
- Kto to jest Emily ?
- Emily to...
__________________________________________________________
Już 11 rozdział. !
Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem. <3
Dziękuję także za te 1000 wyświetleń !
Naprawdę nabrałam motywacji do pisania i mogę obiecać, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się nowy rozdział :)
Oczywiście proszę o dalsze komentowanie, wtedy jestem pewna czy ten blog wam się podoba, a także rozdziały pojawiają się szybciej. :)

sobota, 9 listopada 2013

Zwiastun.

Hej :)
Dzisiaj mam dla was zwiastun tego opowiadania :)
Zwiastun robiony przez http://szablonyizwiastuny.blogspot.com/ ( dziewczyna robi i szablony i zwiastuny na bloga, polecam :) ) Ja akurat poprosiłam ją o to na priv :)
Więc macie tu zwiastun : <3
https://www.youtube.com/watch?v=_9ogK_f981I

Napiszcie w komentarzu co o nim sądzicie xx.

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 10.

Obudziłam się dość wcześnie. Może dlatego, że po wczorajszym wyznaniu Niall'a miałam problemy z zaśnięciem. A może to przez tą akcję z Harry'm ? Nie chcę być traktowana przez niego jak rzecz, którą można skrzywdzić, a potem przepraszać. Boję się go. Trudno mi o tym mówić, ale muszę się przełamać. Od naszego pierwszego spotkania coś mnie do niego ciągnęło. Ale potem.. Powiedział, ze jestem jego dziewczyną... Niby nic takiego, ale jednak. Już wtedy go rozgryzłam. Bawił się dziewczynami. Założę się, że miliony dziewczyn chciałyby być na moim miejscu. Ale one jeszcze nie wiedzą jaki naprawdę jest Harry...
Obok mnie leżał Niall... W sumie to jeszcze spał. Nie dopuszczałam do siebie tego, że ktoś taki jak on może się zakochać w kimś takim jak ja. Ja jestem zwykłą dziewczyną, on światowy chłopak. Zna go prawie cała Ziemia. To nie może być prawda...
Wstałam i najciszej jak tylko mogłam skierowałam się do kuchni. Siedział tam Zayn.
- Cześć. - Powiedziała nieśmiało.
- Hej. - Odpowiedział. - Chcesz coś do picia ?
- Nie, dzięki. - Uśmiechnęłam się. - Robimy im śniadanie ?
- Pewnie. Proponuję jajecznicę.
- Okej. - Powiedziałam i zaczęłam wyciągać potrzebne składniki.
Gdy wyciągałam kubki, z szafki wyleciał mały woreczek. Już miałam go odłożyć gdy zorientowałam się co to jest.
- Zayn.? - Zapytałam.
- Co ? - Powiedział.
- Skąd to macie ? - Zapytałam pokazując mu woreczek z białym proszkiem.
- Nie wiem. Harry załatwia i on to bierze. Ja się tym nie interesuje. - Powiedział obojętnie.
Nie panowałam nad sobą. Pobiegłam na górę. Musiałam to wyjaśnić z Harry'm. W tym momencie nie obchodziło mnie to, że go wręcz nienawidzę.
- Skąd to masz ? - Krzyknęłam, budząc Harry'ego.
- Kobieto ogarnij się, wbiegasz mi do pokoju i drzesz się na cały regulator. - Powiedział z pretensjami.
- Pytam się co to jest ?! - Krzyknęłam głośniej.
- Narkotyki, a co ? - Powiedział obojętnie.
- Czy Ty jesteś normalny ?! Skąd to masz ?! - Krzyknęłam, że zjawił się w nas zaspany Horan.
- Co to się dzieje ? - Zapytał blondas.
- Ty mi to wyjaśnij. Długo będziecie jeszcze ich okłamywać ? - Krzyknęłam.
- Kogo ? Nie wiem o czym mówisz. - Powiedział.
- Fanów. - Powiedziałam i pomachałam mu woreczkiem z białą substancją przed oczami.
- To tylko proszek. - Powiedział bez jakiegokolwiek przejęcia.
- Tylko proszek ? Czy Ty siebie słyszysz ? Od jak dawna to bierzecie ? - Zapytałam zdenerwowana.
- Parę miesięcy. Harry nałogowo, ja tylko raz posmakowałem tego. - Powiedział.
- Kurwa dzięki stary. Wiem, że mogę na ciebie liczyć i nic nie wygadasz. - Powiedział wkurzony Harry i wyszedł z pokoju.
- Skąd to macie ? - Zapytałam.
- Harry kupuje od jakiegoś Josh'a. Nie znam typa. To teraz jest najmniej ważne. To co odkryłaś zmieni nasze relacje ? - Zapytał już trochę bardziej smutny.
- Nie wiem, Niall, naprawdę nie wiem. Tego nie da się tak o wymazać z pamięci. - Powiedziałam i usiadłam na łóżku Harry'ego kryjąc twarz w dłoniach. Nie płakałam, ale miałam tego dość.
- Skończymy z tym, obiecuję.- Powiedział Niall i wyrzucił narkotyki przez okno.
Widziałam, że się stara i szczerze mówiąc nie chciałam zakańczać z nimi przyjaźni, bo oprócz nich nikogo tutaj nie znam.
- Niall, dlaczego ? Powiedz mi dlaczego to robicie ?  -Zapytałam.
- Na odstresowanie. Czasem mamy dość. - Powiedział.
- Pomogę wam. - Uśmiechnęłam się i przytuliłam Horana.
- Dziękuję. - Powiedział i zeszliśmy na dół.
- Nicola musimy Ci coś powiedzieć... - Oznajmił Liam. - Te narkotyki mamy od faceta twojej mamy
- Co ? - Niemal krzyknęłam.
- To co słyszałaś. On handluje nimi od jakiś 5 lat. Znajduje kobiety tylko po to, żeby gdy o nim będzie juz głośno zostawić narkotyki w jej domu i uciec zrzucając wszystkie podejrzenia na nią. - Mówił Zayn.
- Ale.., ale on jest teraz z moją mamą. - Powiedziałam zszokowana - Czy to znaczy, że u mnie w domu mogą być narkotyki ?
- Chodźmy to sprawdzić. - Powiedział Liam i poszliśmy do mnie.
W domu przeszukaliśmy każdy kąt. Nic nie znaleźliśmy. Została jeszcze sypialnia mamy i Josh'a.
- Mam. - Krzyknął Louis z pokoju rodziców. -  50 paczek amfetaminy i 10 opakowań z crocodile drug.
- Co to " crocodile drug " ? Mocne czy słabe ? - Zapytałam ciekawa, bo nigdy o takim narkotyku nie słyszałam.
- Baaaardzo mocne. - Powiedział Zayn.
- Co z tym robimy ? Chyba tego tak nie zostawimy tutaj. - Oznajmiłam.
- Trzeba to jakoś wyrzucić, ale boję się, że zaraz jacyś dziennikarze zrobią z tego aferę z nami w roli głównej. - Powiedział Niall.
- Nicola. Zadanie Dla Ciebie. Trzeba to zapakować w jakieś papiery i wyrzucić razem z innymi śmieciami w jakiś kosz na osiedlu, bo jeśli odkryją to tutaj wszyscy zorientują się, ze to albo twoje, albo nasze. - Powiedział Liam.
- Może lepiej będzie jeśli poczekamy z tym do przyjazdu twoich rodziców ? - Zapytał Niall.
- Czemu mamy czekać. ? - Zapytałam.
- Wiesz jak silne to jest ? Z narkotykami nie ma żartów. Lepiej pokazać to twojej mamie i zakończyć znajomość pomiędzy nią, a Josh'em. - Powiedział Niall.
- Pomożecie mi w tym ? - Zapytałam czując się bezsilna.
- Pewnie. - Powiedział Liam.
Schowaliśmy wszystko na swoje miejsce i wróciliśmy do chłopaków. Poszłam się położyć w pokoju Niall'a. Idąc do jego pokoju zastałam Harry'ego.
- Nicola, skończyłem z tym. - Powiedział.
- Tak z dnia na dzień ? Nierealne. - Powiedziałam obojętnie.
- Zależy mi na Tobie, więc narkotyki się nie liczą. - Oznajmił łapiąc mnie za rękę, lecz szybko pociągnęłam ją do siebie tym samym puszczając rękę Harry'ego.
- Harry... Najpierw kłamiesz wszystkich, potem mnie zmuszasz do pocałowania cię w łazience, a teraz narkotyki i gadka, że tobie na mnie zależy. Już naprawdę się nie rozumiem - Powiedziałam.
- Proszę, daj mi ostatnią szansę... - Przyciągnął mnie do siebie.

____________________________________________
Rozdział kolejny... Bez sensu...
W ostatnim komentarzu dowiedziałam się, ze blog jest trochę monotonny więc postanowiłam wymyślić coś ciekawszego, ale chyba nie wyszło ;(
Przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam. Teraz się mobilizuję i zaczynam pisać przynajmniej 1 rozdział na tydzień.
Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o dalsze komentowanie ^^ (To bardzo pomaga w pisaniu).
* Nazwy narkotyków brane z Google. Nie mam jakiejś głębszej wiedzy na ich temat.