- Emily to moja była dziewczyna. - Powiedział Horan.
- Skoro była to czemu miałaby być zazdrosna ? - Zapytałam ciekawa.
- Może opowiem Ci całą historię. - Powiedział siadając na ławce. - To było jakieś 3 lata temu. Wiadomo początki zespołu, nowe znajomości, różne imprezy. Właśnie na jednej z imprez poznałem ją. Nie była ona taka jak wszystkie inne. Z pozoru była wrażliwa i zagubiona w swoim świecie. Chciałem jej pomóc i tak się poznaliśmy. Zaraz po tym jak zaczęliśmy ze sobą być dostawałem różne SMS-sy i telefony od nieznanych numerów z różnymi groźbami. Zignorowałem to. Ale wtedy gdy ktoś się włamał do naszego domu musiałem wezwać ochronę. Sam nie dałbym sobie rady z 5 napakowanymi mężczyznami. Potem okazało się, że Emily była z jednego z tych najgłośniejszych gangów w Londynie. Zakończyłem z nią związek, ale ona powiedziała, że zniszczy mnie gdy zobaczy mnie z jakąś dziewczyną.
- Czy.. Czy fani o tym wiedzą ? - Zapytałam.
- Nie i lepiej, żeby się nie dowiedzieli. Nasz zespół i tak już jest na ostatniej nitce wytrzymałości. Gdy któryś z nas odejdzie to już będzie koniec. - Powiedział.
- Nie mogę was na to narażać. Lepiej będzie gdy nie będziemy ze sobą nigdzie wychodzić. Nie chcę mieć potem na sumieniu waszych fanów. - Powiedziałam smutna i już miałam wstać i iść do swojego domu, gdy załapał mnie za rękę.
- Nicola... Nie mów tak. Sam sobie nagrabiłem. - Powiedział
- Niall... Muszę to przemyśleć. Odezwę się za kilka dni. - Oznajmiłam i puściłam rękę Niall'a.
Powiedziałam, że odezwę się za parę dni, a nawet nie mam gdzie być przez te kilka dni. Mój dom jest zabezpieczony na jakieś 3 dni po tym całym zajściu z Josh'em, a nie mam tu nikogo po za moimi sąsiadami. Chyba muszę wrócić do chłopaków... Tak bardzo chcę sobie to wszystko przemyśleć sama, w ciszy... Niestety nie uda mi się to... Czemu w ogóle poznałam One Direction ? Lepiej byłoby mi samej... Za 2 tygodnie zaczynam życie w nowej szkole... Teraz powinnam przygotowywać się do szkoły, a jak na razie nawet długopisu nie mam... W głowie ciągle odbijał mi się głos Niall'a " Nasz zespół i tak już jest na ostatniej nitce wytrzymałości. Gdy któryś z nas odejdzie to już będzie koniec ". Oni nie mogą tak po prostu zakończyć to wszystko... 3 lata pracy i teraz miałoby się to wszystko zepsuć ?! Nie dopuszczę do tego !
Nie chcę, żeby przeze mnie cierpieli... Wiem, że gdy będę bezczynna to ta cała Emily sprawi, że Niall będzie smutny... Może nawet zażąda odejścia z zespołu... Nie chcę tego... Nie chcę kończyć tej znajomości... Znajomości... To coś więcej niż zwykła znajomość to przyjaźń, a może i coś więcej... Ten blondas nie jest mi obojętny... Gdyby nim był to pewnie już dawno byłabym u babci z mamą... Kocham go, chyba...
Zbliżałam się do domu chłopaków, nie miałam teraz ochoty tam wchodzić, ale gdzie indziej pójdę ?
Weszłam do środka. Liam i Zayn oglądali jakiś durny program telewizyjny. Wiedziałam, że zauważyli, że coś nie tak, ale nie odezwali się. I dobrze zrobili. Nie mam ochoty się teraz komuś zwierzać. Poszłam do pokoju Niall'a, bo gdzie indziej miałam iść ?
Usiadłam na łóżku i zaczęłam wspominać to jak było w Polsce... Pamiętam Oliwię, ona zawsze była taka spokojna i zaradna. Na pewno dałaby sobie radę w mojej sytuacji. Wzięłam do ręki swój telefon i podpięłam do niego słuchawki. Po chwili włączyłam piosenkę Justina Bieber'a - Nothing Like Us. Czemu akurat jego ? Bo to on podnosi mnie na duchu gdy mam zły dzień, to on sprawia, że z każdym razem gdy go słyszę uśmiecham się... Normalni ludzie pomyśleliby, że to chore... Ale nie ja... Według mnie to jest zwyczajna miłość do swojego idola. Gdyby tak zdefiniować słowo idol to według mnie byłaby to osoba, która po prostu pomaga gdy ma się gorszy dzień, czasem nawet idol jest lepszy niż przyjaciel.
Moje rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę. - Powiedziałam i wyciągnęłam słuchawki z uszu.
- Nicola.. Stało się coś ? Chłopaki mówili, że byłaś jakaś smutna. - Powiedział Louis.
- Wszystko jest okej, nie przejmujcie się mną. - Powiedziałam i wymusiłam uśmiech.
- A jednak nie jest. Opowiadaj co się dzieje. - Louis usiadł obok mnie.
- Naprawdę nic mi nie jest. - Powiedziałam i odwróciłam głowę w druga stronę, bo poczułam, że zaraz pojedyncza łza pocieknie mi po policzku.
- Nicola, widzę i słyszę. - Powiedział BooBear. Teraz muszę mu o tym powiedzieć, bo nie da mi spokoju.
- Eh... Pokłóciłam się z Niall'em. To znaczy nie pokłóciłam, ale po prostu nie chcę na razie was narażać na nic. - Oznajmiłam.
- Ale nie narażasz, przecież to dla nas nie problem, że teraz jesteś tu z nami. - Uśmiechnął się Louis.
- A Emily ? - Powiedziałam i zamknęłam oczy.
- Ah... Ona... Ona jest słaba, nie martw się wszystko będzie dobrze. - Powiedział Lou i przytulił mnie.
- Nie, nic nie będzie dobrze. - Oznajmiłam, a wtedy do pokoju wszedł...
_____________________________________________________________
Heej ;)
Przepraszam, że tak długo czekaliście na ten rozdział, ale mam rękę w gipsie i mogę pisać tylko jedną ręką co nie jest takie proste i przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki :(
Dziękuję za wszystkie komentarze <3
3 komentarze - następny rozdział !!!
świetny
OdpowiedzUsuńdalej !!
OdpowiedzUsuńnext please ; *
OdpowiedzUsuń